rano, gdy strażnicy otworzyli celę Ramiro Fuentesa.
Pięć lat czekania na ten dzień, pięć lat krzyczenia o swojej niewinności do ścian, które nigdy nie odpowiadały.
Teraz, na kilka godzin przed wykonaniem ostatecznego wyroku, pozostała mu tylko jedna prośba.
„Chcę zobaczyć moją córkę” – powiedział ochryple.
„To wszystko, o co proszę.
Daj mi zobaczyć Salomé zanim się wszystko skończy.
Młodszy strażnik spojrzał na niego ze współczuciem.
Starszy splunął na podłogę.
„Skazani nie mają żadnych praw.
To ośmioletnia dziewczynka.
Nie widziałem jej od trzech lat.
To wszystko, o co proszę”. Prośba dotarła do dyrektora więzienia, 60-letniego mężczyzny o nazwisku pułkownik Méndez, który widział setki skazańców przechodzących przez ten korytarz.
Coś w aktach Ramiro zawsze go niepokoiło.
Dowody były niezbite: odciski palców na broni, zakrwawione ubrania, świadek, który widział, jak tej nocy wychodził z domu.