Poprosił o możliwość zobaczenia swojej córki przed śmiercią... i to, co mu wyszeptała, zmieniło jego życie na zawsze...

Teraz."

 

W tym momencie Carmela zauważyła ruch za drzwiami swojego gabinetu. Salomé wszystko słyszała. Dziewczyna była blada, drżąca, z oczami utkwionymi w wujku. W jej spojrzeniu malowało się czyste przerażenie. Gonzalo też zobaczył dziewczynę.

 

Na sekundę jego maska ​​szanowanego człowieka opadła. To, co Carmela zobaczyła w jego oczach, przekonało ją o jednym. Ten człowiek był niebezpieczny, a Salomé wiedziała o tym najlepiej. „Nikt. Odejdź” – powiedziała Carmela. „Odejdź natychmiast, albo wezwę policję”.

 

Gonzalo uśmiechnął się. Zimny ​​uśmiech, który nie sięgnął jego oczu. „To jeszcze nie koniec, proszę pani. Wrócę. A kiedy wrócę, nikt nie ochroni tej dziewczyny przed rodziną”. W więziennym pokoju odwiedzin było zimniej niż kiedykolwiek.

 

Ramiro czekał przykuty do stołu, ale jego zachowanie się zmieniło. Nie był już pokonanym człowiekiem sprzed dwóch dni. W jego oczach płonął ogień. Dolores usiadła naprzeciwko i przyglądała mu się w milczeniu. „Nazywam się Dolores Medina. Byłam obrońcą w sprawach karnych przez 40 lat. Widziałam twoją sprawę w wiadomościach i potrzebuję, żebyś mi wszystko opowiedział”. „Dlaczego cię to obchodzi?” „Nikt mi nie wierzył przez pięć lat”. „Dlaczego miałbyś się zmienić?” „Bo 30 lat temu pozwoliłam skazać niewinnego człowieka”.

 

„Nie mogłem go uratować. To mnie prześladuje każdej nocy. Nie popełnię tego samego błędu dwa razy”. Ramiro długo się w nią wpatrywał, zastanawiając się, czy może zaufać tej nieznajomej. W końcu przemówił. Tej nocy dużo piłem. Straciłem pracę. Byłem zdruzgotany. Zasnąłem na kanapie i nie pamiętam niczego więcej, aż obudziłem się z krwią na rękach i Sarą na podłodze. Zadzwoniłem pod 911, próbowałem jej pomóc, a kiedy przyjechała policja, aresztowali mnie. Słyszałeś coś? Widziałeś kogoś?